Forum Robin of Sherwood Strona Główna


FAQ Szukaj Użytkownicy Profil

 RejestracjaRejestracja   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 
Zagadki Herna

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Robin of Sherwood Strona Główna -> Ogólnie
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Nasir

Dołączył: 13 Lis 2016
Posty: 145
Przeczytał: 83 tematy

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna


PostWysłany: Sob 20:13, 30 Wrz 2017    Temat postu: Zagadki Herna

Najbardziej enigmatyczny motyw serialu 'Robin z Sherwood" stanowią zagadki Herna. W pierwszym momencie "Czarny' Robin i "Biały" Robin mieli ogromne trudności w zrozumieniu tych niejednoznacznych i metaforycznych słów swojego mistrza. Ich znaczenie często było ukryte. Poznanie odpowiedzi wymagało czasu i było rzeczą trudną. Czym tak naprawdę były zagadki Herna i jaka była ich istota? Która spośród nich najbardziej Wam przypadła do gustu i dlaczego? Która była najbardziej enigmatyczna ze wszystkich?
Powrót do góry
Zobacz profil autora

Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Elfica

Administrator

Administrator
Dołączył: 07 Wrz 2006
Posty: 1229
Przeczytał: 63 tematy

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z lasu
Płeć: Kobieta


PostWysłany: Sob 20:36, 30 Wrz 2017    Temat postu:

Trochę irytujące są te zagadki...
Skoro Hern miał wizje i chciał pomóc Robinowi (wiedział przecież co się wydarzy) to mógł wyjawić to od razu. Zaoszczędziłoby to wiele kłopotów i pewnie niepotrzebnej śmierci.
Ale to serial Smile który ma wciągać i wprowadzić tajemnicze wątki. I wszyscy daliśmy się na to złapać Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora

Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Hound of Lucifer

Administrator

Administrator
Dołączył: 30 Maj 2008
Posty: 1501
Przeczytał: 84 tematy

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Ravenscar / Warszawa Bemowo
Płeć: Mężczyzna


PostWysłany: Sob 21:36, 30 Wrz 2017    Temat postu:

Dokładnie - skoro Herne przekazuje tak ważne informacje, czemu nie mówi prostymi słowami? Smile Ale klimat te zagadki mają Smile

Ostatnio zmieniony przez Hound of Lucifer dnia Sob 21:36, 30 Wrz 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora

Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Grzegorz

Dołączył: 25 Mar 2017
Posty: 58
Przeczytał: 80 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Police
Płeć: Mężczyzna


PostWysłany: Sob 21:44, 30 Wrz 2017    Temat postu:

Najbardziej zapamietane to te slowa Herna do Robina w lesie w odcinku the greatest enemy -
ze sie na spotkaja na koncu jakiejs drogi i ze nie mozna ich rozdzielic - cos takiego pamietam.
Powrót do góry
Zobacz profil autora

Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Nasir

Dołączył: 13 Lis 2016
Posty: 145
Przeczytał: 83 tematy

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna


PostWysłany: Sob 22:59, 30 Wrz 2017    Temat postu:

Elfica i Hound of Lucifer nie mogę się do końca zgodzić z Wami. Z jednej strony macie rację, że chodzi o aurę tajemniczości, przyciągnięcia i zainteresowania widzów fabułą serialu. Z drugiej nie mogę oprzeć się pokusie, że Hern nie może mówić inaczej niż dwuznacznymi, enigmatycznie brzmiącymi słowami, bo wiążą go potężniejsza od niego siły jak np. przeznaczenie. Są na to dwa dowody. W pierwszym odcinku Hern w czasie pierwszego spotkania z Robinem z Loxley mówi do niego: "(...) Jestem Twym przeznaczeniem... Nie ma ucieczki. Tak jest zapisane!". W odcinku "Dziedzictwo" Hern na pytanie "Białego" Robina kto jest tym królem? odpowiada: "Nie mogę Ci powiedzieć". Zauważcie, że powiedział "nie mogę" a nie "nie chcę". Oznacza to że Hern też nie wszystko może. Być może chciał mu powiedzieć, ale zwyczajnie nie mógł. Są zatem siły, które wiążą Herna i są od niego potężniejsze. Jedną z nich jest przeznaczenie. Nawet on nie ma wpływu na przeznaczenie człowieka, w tym wypadku swojego "syna". Mógł go chronić czy wpłynąć na bieg wydarzeń z jego udziałem, ale mając zawczasu jasnowidzenie i wówczas gdy nie był to godzina Robina z Loxley, czyli wówczas gdy można było zmienić niekorzystny obrót wydarzeń, np. w odcinku 3 - "Wiedźma z Elsdon". Ciężko zarzucać Hernowi, że mógł zapobiec śmierci "Czarnego" Robina i go poświęcił. W jaki sposób miał tego dokonać? Ostatnia potyczka Robina z ludźmi szeryfa rozgrywała się poza lasem, gdzie Hern nie miał władzy... Przecież właśnie o to chodziło, że nie rządzi on jego losem a raczej jest jego przeznaczeniem! Być może nawet w los "synów Herna" jest niejako wpisane ryzyko i duże prawdopodobieństwo śmierci, bo w końcu XII i na początku XIII wieku walka Anglosasów z Normanami jest już trochę przegrana i mocno spóźniona. Ludzie już nawet zapomnieli o bitwie pod Hastings (1066 r.) i pogodzili się z jarzmem normandzkim, a co ciekawe w odcinku 1 Robin z Loxley niespodziewanie przypomina to wydarzenie mówiąc członkom swojej drużyny: "Nikt nie uciekał pod Hastings". Tomasz Fletcher odpowiedział na jego słowa: "Nie uciekali, ale umierali całymi tysiącami". Natomiast Will Szkarłatny dodał: "To strasznie stara bitwa. To było dawno temu". Robin mu na to odparł: "A co się stało z Anglikami od tamtego czasu?" (Tutaj lekka gafa ze strony twórców serialu; Robin z Loxley powinien użyć słowa Anglosasi zamiast Anglicy). Wracając do Herna to poświęcenie Robina z Loxley byłoby zwykłym marnotrawstwem jego czasu i energii. To on "obudził" Robina do działania przypominając mu o bitwie pod Hastings i klęsce Anglosasów z Normanami (w tym śmierci ich króla Harolda II), tym samym utracie wolności i niepodległości... To on też pokazał mu co spotkało jego ojca Airlica (de facto Saksona z pochodzenia), gdy ośmielił się wzniecić powstanie przeciwko Normanom.

Elfica wiedzieć a móc coś zrobić to dwie zupełne różne kwestie.

Grzegorz poruszyłeś bodaj najciekawszą i najbardziej enigmatyczną zagadkę Herna. Co miał na myśli mówiąc "nie można nas rozdzielić"?


Ostatnio zmieniony przez Nasir dnia Nie 0:26, 01 Paź 2017, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora

Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Grzegorz

Dołączył: 25 Mar 2017
Posty: 58
Przeczytał: 80 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Police
Płeć: Mężczyzna


PostWysłany: Nie 0:48, 01 Paź 2017    Temat postu:

Ciezko powiedziec co mial na mysli - moze to ze smierc ich nie rozdzieli i ze nic nie zostanie zapomniane.
Powrót do góry
Zobacz profil autora

Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Elfica

Administrator

Administrator
Dołączył: 07 Wrz 2006
Posty: 1229
Przeczytał: 63 tematy

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z lasu
Płeć: Kobieta


PostWysłany: Nie 10:28, 01 Paź 2017    Temat postu:

Nasir, dobrze kombnujesz z tą ingerencją w przeznaczenie. Jest to póki co najrozsądniejsze tlumaczenie.
No i napisałeś tyle szczegółów, o których już nie pamiętam, że muszę Ci wierzyć na słowo.

Zdecydowanie najbardziej zapadającą w pamięć zagadką jest ta dotycząca psów. "Kto jest największym wrogiem, czasami ramię w ramię..." Trudna do rozwiązania. Podpowiedź Herna nie bardzo chyba pomogła Robinowi.
Powrót do góry
Zobacz profil autora

Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Nasir

Dołączył: 13 Lis 2016
Posty: 145
Przeczytał: 83 tematy

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna


PostWysłany: Nie 15:48, 01 Paź 2017    Temat postu:

Elfica napisał:
Nasir, dobrze kombnujesz z tą ingerencją w przeznaczenie. Jest to póki co najrozsądniejsze tlumaczenie.
No i napisałeś tyle szczegółów, o których już nie pamiętam, że muszę Ci wierzyć na słowo.

Zdecydowanie najbardziej zapadającą w pamięć zagadką jest ta dotycząca psów. "Kto jest największym wrogiem, czasami ramię w ramię..." Trudna do rozwiązania. Podpowiedź Herna nie bardzo chyba pomogła Robinowi.


Miło mi to "słyszeć". Wink Jako dodatkowego argumentu użyje mimiki twarzy Herna. Wyraża ona smutek i rozgoryczenie. Hern ma wyraźnie skwaszoną minę. On dobrze wie co nastąpi, ale być może ma nadzieję że Robin z Loxley ze swoimi ludźmi nie wpadnie w zasadzkę a jeśli tak to umknie z niej. Wiele mówią oczy Herna. Kto ma dobrze rozwiniętą inteligencję emocjonalną pozna w jego spojrzeniu wielki smutek. Nawet nie chciał już dłużej rozmawiać z Robinem, a zazwyczaj te rozmowy były znacznie dłuższe a tutaj tak go spławił... Już to coś zapowiadało.

Ja słowa z zagadki brzmiące "czasem ramię w ramię..." inaczej interpretuje. Według mnie nie chodzi o psy i pościg, a myśliwego i jego zwierzynę. Hern opiekował się myśliwymi, zwierzyną w lasach i łowiectwem. Dobrze wiedział, że raz jest się myśliwym, a innym razem zwierzyną na którą się poluje... Myślę, że w tych słowach była przestroga aby Robin z Loxley który od wielu lat napadał kupców, poborców podatków i zwyciężał oddziały zbrojnych z Nottingham nie lekceważył sobie przeciwnika, zwłaszcza szeryfa bo wiele razy był o krok od zwycięstwa. A czasem jak wiadomo fortuna bywa przewrotna. Raz pod wozem, raz na wozie...

Czemu akurat uważasz, że w zacytowanych powyżej słowach chodzi o psy? Czy Robin ze swoimi ludźmi mógł przed nimi umknąć? Jeśli tak to w jaki sposób?
Powrót do góry
Zobacz profil autora

Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Elfica

Administrator

Administrator
Dołączył: 07 Wrz 2006
Posty: 1229
Przeczytał: 63 tematy

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z lasu
Płeć: Kobieta


PostWysłany: Wto 9:00, 03 Paź 2017    Temat postu:

Cóż, zagadka ta narobiła sporo zamieszania wśród widzów i tak naprawdę nie została przez nich nigdy rozwiązana. Jest pełno własnych interpretacji i nie wiadomo, która z nich jest tą właściwą.
Psy w tej zagadce narobiły sporo zamieszania, bo choć wydaje się to kiepskim jej rozwiązaniem to jednak i na nie padło podejrzenie. Teoretycznie pies jako najlepszy przyjaciel człowieka, czasami ramię w ramię może być też wrogiem dla innego człowieka... ale to dość banalne i zbyt proste do tak genialnego scenariusza. Zmyla tu fakt, że gdy Robin z ekipą ucieka przez las i nagle słyszy szczekające w pościgu psy - przypomina sobie nagle słowa Herna "Kto jest największym wrogiem"... Nasuwa się od razu - psy. Ale jakby tak więcej pokombinować to można by rzec - polowanie. I to było polowanie Szeryfa na Robina, w którym psy chcąc nie chcąc odegrały istotną rolę i ich obecność jest mocno zaakcentowana. Przez lata wczesnej młodości stawiałam na psy i tak mi już się to przyczepiło do głowy, choć wiem, że nie o nie bezpośrednio chodzi, a może o samo polowanie właśnie...

No ale co według Ciebie dokładnie jest tym największym wrogiem dla Robina? Myśliwy i jego zwierzyna? Nie kumam...

Był tu kiedyś poruszany ten wątek. Poszukaj, a znajdziesz Smile


Ostatnio zmieniony przez Elfica dnia Wto 9:04, 03 Paź 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora

Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Nasir

Dołączył: 13 Lis 2016
Posty: 145
Przeczytał: 83 tematy

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna


PostWysłany: Wto 13:31, 03 Paź 2017    Temat postu:

Elfica napisał:
Cóż, zagadka ta narobiła sporo zamieszania wśród widzów i tak naprawdę nie została przez nich nigdy rozwiązana. Jest pełno własnych interpretacji i nie wiadomo, która z nich jest tą właściwą.
Psy w tej zagadce narobiły sporo zamieszania, bo choć wydaje się to kiepskim jej rozwiązaniem to jednak i na nie padło podejrzenie. Teoretycznie pies jako najlepszy przyjaciel człowieka, czasami ramię w ramię może być też wrogiem dla innego człowieka... ale to dość banalne i zbyt proste do tak genialnego scenariusza. Zmyla tu fakt, że gdy Robin z ekipą ucieka przez las i nagle słyszy szczekające w pościgu psy - przypomina sobie nagle słowa Herna "Kto jest największym wrogiem"... Nasuwa się od razu - psy. Ale jakby tak więcej pokombinować to można by rzec - polowanie. I to było polowanie Szeryfa na Robina, w którym psy chcąc nie chcąc odegrały istotną rolę i ich obecność jest mocno zaakcentowana. Przez lata wczesnej młodości stawiałam na psy i tak mi już się to przyczepiło do głowy, choć wiem, że nie o nie bezpośrednio chodzi, a może o samo polowanie właśnie...

No ale co według Ciebie dokładnie jest tym największym wrogiem dla Robina? Myśliwy i jego zwierzyna? Nie kumam...

Był tu kiedyś poruszany ten wątek. Poszukaj, a znajdziesz Smile


Zagadka ta pewnie nie jednego i nie raz przysporzy jeszcze o nie jeden ból głowy. Na czym właściwie polega jej fenomen? Ludzie głowią się nad nią o tylu lat i wciąż powstają nowe interpretacje... Myśliwy i zwierzyna często są "ramię w ramię". W sensie w bliskiej odległości ze sobą. Dobrze kombinujesz z tymi psami. Są jakby elementem polowania jak myśliwy i zwierzyna. Zajrzałem do tego wątku. Myślę, że nie wszystko zostało wyjaśnione.

Przede wszystkim słowo "kto" w zagadce Herna utożsamiam zarówno ze słowem "kto" jak i "co". Wynika to z wieloznaczności, natury samego Herna i głównej osi fabuły, w której ten leśny bożek saksoński miał być swego rodzaju "drogowskazem" dla Robina i jego kompanów. Chyba pewnym zaufaniem darzył też Willa, co widać po odcinku 6. Kto i co więc mogło być "największym wrogiem"? Uważam, że z pewnością nie jedna osoba czy rzecz. Moja odpowiedź brzmi: strach, czas i myśliwy, co ma związek z szeryfem a zwłaszcza to trzecie - myśliwy z polowaniem, zwierzyną i psami. Wszystkie te elementy należą do jednej układanki. W zagadce Herna musi chodzić zwłaszcza o strach, bo Robin wiedział już od samego początku że de Rainault mu nie odpuści i prędzej czy później jak sam powiedział jeden z nich będzie musiał zginąć, czyli dojdzie do decydującej bitwy w której siły będą nierówne... Strach od zawsze towarzyszył każdemu nawet najodważniejszemu i najwaleczniejszemu wojownikowi. Był jego nieodłączonym "towarzyszem". Nie można go zupełnie zwalczyć. Co najwyżej można było go ukryć i wykazać większą odporność psychiczną w czasie walki. Szeryf miał cały garnizon Nottingham. Mógł spokojnie użyć nawet 200 zbrojnych i stać go było, żeby wynająć jeszcze najemników np. z Brabancji. Co mógł zrobić Robin z Loxley? Był "Syzyfem", który wtaczał głaz na szczyt góry ale on ciągle spadał bo przeciwnik miał w zasadzie "niewyczerpane" siły. Robin z Loxley zwerbował na początku 12 ludzi. Potem dołączyli jeszcze James i Martin. W sumie w jego bandzie było łącznie 14 osób, a najwięcej 12 do końca odcinka 2. Przecież to co prowadził było z góry spisane na straty. Wojnę podjazdową można wygrać albo przegrać, podobnie jest z bitwami czy potyczkami. W dłuższej perspektywie czasowej ciemiężeni Anglosasi mogli po wielu latach czynnego oporu wypędzić Normanów ale czy sam Robin był w stanie tego dokonać? Nie sądzę. W końcu musiały się zebrać "czarne chmury" nad jego głowami. Walka była nierówna, a Dawid nie zawsze pokona Goliata. Nawet, gdyby szeryf de Rainault zginął w potyczce na wzgórzu i ją przegrał ponosząc dotkliwe straty w zbrojnych to na jego miejsce pojawiłby się gorszy skurczysyn od niego w rodzaju Philipa Marka, a jeśli i taki by zawiódł to w ostateczności jak było w balladach i powieściach o Robin Hoodzie zebrałoby się przeciwko niemu generalnie pospolite ruszenie złożone z całego i najprzedniejszego rycerstwa Królestwa Anglii. Król stanąłby na jego czele i zorganizował konkretną obławę przeciwko Robinowi. Czy Robin dałby sobie radę z taką potęgą? Nie każdy dowódca był zaraz Gisbournem. Kapitan Godwina w potyczce pod Uffcombe widząc przewagę zasięgu celnego długich łuków członków drużyny Robina wycofał się. Rozsądek wziął górę. Mógł przecież zainicjować potyczkę w bardziej sprzyjających okolicznościach. Kto ucieka może jeszcze wrócić kiedyś po zwycięstwo.

Co ciekawe podczas decydującej bitwy przeciwko szeryfowi w powieści Tadeusza Kraszewskiego Robin Hood desperacko, heroicznie, trochę jak natchniony broni dworu Partridge czy pomocy kilkunastu ludzi (nawet nie mając przy sobie całej Wesołej Kompanii) przed 300 zbrojnymi! (w tym 50 rycerzy konnych). Razem z kompanami udaje mu się zabić wielu zbrojnych, podpalić dwór i po zadaniu nieprzyjacielowi strat spokojnie się wycofać. Stracił bodajże jednego człowieka. I "cuda" się zdarzają jak widać, ale nie zbyt często. Wink

Strach Robina z Loxley w RoS był jednak nie tylko przed decydująca bitwą, czyli nieuniknionym ale również przed zapomnieniem aby jego czyny nie poszły na marne. Kiedyś wspominał, że jak zginie w jego miejsce Hern wybierze kogoś nowego na "syna Herna" (w odc. 2). Chyba chodziło mu trochę o zejście ze sceny w pięknym stylu. A czy może być lepszy scenariusz zejścia ze sceny niż heroiczna obrona w ostatniej potyczce i osłanianie ukochanej oraz kompana z drużyny? Rolling Eyes Po części myślę, że mógł być od początku przygotowywany przez Herna, że kiedyś wybije jego godzina i skończy się jego czas... Nic nie trwa przecież wiecznie, prawda? Na wojnie fortuna bywa przewrotna. Niezwyciężonych było tylko kilku wodzów w historii. Większość wybitnych wodzów mimo pasma sukcesów i chwały kiedyś również doznali porażki, a czasem nawet klęski czy klęsk. Z porażek wyciągnęli jednak wnioski i stali się znakomitymi dowódcami. Z tych powodów uważam, że Hern uświadomił Robina iż nie ma znaczenia jak zaczynasz ale jak kończysz. Ostatnie jest istotne zwłaszcza, gdy trzeba "przekazać pałeczkę".

Czas w zagadce Herna również odgrywał ogromną rolę. Dosłownie i metaforycznie. Robin ścigał się z czasem mając za plecami szeryfa. W słowach Herna mogło chodzić o to, aby Robin stawił czoła szeryfowi w Wickham. Czas w takim rozumieniu miał związek ze strachem. Aby Loxley się nie wystraszył, nie uciekał tylko podjął walkę w wiosce. De Raianault zachowywał się nerwowo w chacie, nie był pewny czy uda się schwytać lub zabić banitów. Gdyby Robin wykazał więcej zdecydowania i zaatakował samego szeryfa, walczył bardziej zespołowo ze wszystkimi swoimi kompanami zamiast ratować własną skórę, zwłaszcza Willem i Małym Johnem to kto wie czy wydarzenia nie potoczyłyby się inaczej. Fortuna bywa przewrotna.

Na tym nie koniec. Według mnie w zagadce Herna chodzi również o myśliwego. Do czasu dwóch potyczek w "Największy wróg" to Robin zaskakiwał przeciwnika, miał inicjatywę i decydujący ruch. Tym razem było inaczej. Myślę, że Hern go ostrzegał o wymienności ról w życiu. Raz się jest myśliwym, a innym razem zwierzyną. Trzeba być elastycznym i potrafić wybrnąć z każdej sytuacji, co jak wiadomo wcale łatwe nie jest. Podczas odcinka 13 tym razem Robin był zwierzyną, a szeryf myśliwym. Miało to oczywiście związek z samą osobą de Rainaulta, czyli myśliwym i psami tropiącymi Robina. Brakło mu pomysłu i czasu na wytchnienie, aby umknąć pościgowi i spokojnie przemyśleć kolejne posunięcie. Złożoność i wieloznaczność tej zagadki Herna i presja czasu spowodowały, że Robin z Loxley jej nie zrozumiał.

Co sądzisz o moich przemyśleniach? Przemawiają do Ciebie?


Ostatnio zmieniony przez Nasir dnia Wto 14:40, 03 Paź 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora

Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Robin of Sherwood Strona Główna -> Ogólnie Wszystkie czasy w strefie GMT + 4 Godziny
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
 
Regulamin