Forum Robin of Sherwood Strona Główna


FAQ Szukaj Użytkownicy Profil

 RejestracjaRejestracja   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 
Ubiór i broń historyczna w RoS

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Robin of Sherwood Strona Główna -> Ogólnie
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Nasir

Dołączył: 13 Lis 2016
Posty: 145
Przeczytał: 83 tematy

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna


PostWysłany: Nie 17:43, 01 Paź 2017    Temat postu: Ubiór i broń historyczna w RoS

Serial "Robin z Sherwood" był bardzo wierny realiom historycznym. Napiszcie jaki ubiór i broń historyczna zapadły Wam w szczególności w pamięci? Które i czemu zrobiły na Was największe wrażenie? Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora

Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Hound of Lucifer

Administrator

Administrator
Dołączył: 30 Maj 2008
Posty: 1501
Przeczytał: 84 tematy

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Ravenscar / Warszawa Bemowo
Płeć: Mężczyzna


PostWysłany: Nie 20:53, 01 Paź 2017    Temat postu:

Było dobrze, ale do ideału trochę brakowało. Problematyczne są zwłaszcza hełmy niektórych rycerzy (np. w "The Greatest Enemy"). Wątpliwości można też mieć co do mieczy samurajskich w pojedynku Nasira i Saraka.
Generalnie jednak na tle innych seriali było bardzo porządnie. Broń, kolczugi, większość hełmów, namioty, chorągwie - na plus.
Powrót do góry
Zobacz profil autora

Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Hound of Lucifer

Administrator

Administrator
Dołączył: 30 Maj 2008
Posty: 1501
Przeczytał: 84 tematy

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Ravenscar / Warszawa Bemowo
Płeć: Mężczyzna


PostWysłany: Pon 2:01, 02 Paź 2017    Temat postu:

Co do tych kolczug to faktycznie racja - pamięć bywa zawodna. Rzeczywiście nie wyglądało to najlepiej. Tutaj przyoszczędzili na czasie i pieniądzach. Porządna kolczuga kosztuje i jej wykonanie jest czasochłonne. No i wygodniej walczy się w swetrze niż w niej Wink
Powrót do góry
Zobacz profil autora

Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Owain ap Cymru

Dołączył: 27 Cze 2014
Posty: 92
Przeczytał: 44 tematy

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków
Płeć: Mężczyzna


PostWysłany: Pon 2:11, 02 Paź 2017    Temat postu:

Będę się kłócił z ta zgodnością, ale stare upierdliwe rekony tak mają. Kolczugi to niestety ze swetra są robione. Hełmy "garnczkowe"- jakiś koszmar. Miecze maja zbyt późną oprawę. Inne jelce i głowice. Kostiumy głównych bohaterów sa czystym fantasy. Osoba, która wpadła na pomysł ubrania małego Johna w to futro powinna zostać oddana w ręce szeryfa. Czemu nikt nie nosi nakryć głowy?
Długo by wymieniać.
Żeby było jasne ja nie mam nic przeciwko kostiumom jako takim. Są fajne i klimatyczne. Nie oddają po prostu faktycznego wyglądu saskich wieśniaków i mieszczan z końca XII wieku. Trochę lepiej wyglądają Normanowie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora

Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Nasir

Dołączył: 13 Lis 2016
Posty: 145
Przeczytał: 83 tematy

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna


PostWysłany: Pon 13:05, 02 Paź 2017    Temat postu:

Fantasy? Polemizowałbym. Zobacz np. jak wygląda ubiór szeryfa i porównaj sobie z rycinami i ilustracjami z XV w. Szukano punktów zaczepienia, a wiedza o ubiorze anglosaskim nie jest zbyt duża. Stąd późniejsze stroje. Niestety, ale tak często jest w rekonstrukcji. Nie zawsze mamy dane z wcześniejszych wieków. Często musimy bazować na późniejszych wiekach. W przypadku Anglosasów większą wiedzę mamy zdecydowanie o uzbrojeniu. Owszem błędy w serialu były, ale mam wrażenie że wynikało to raczej z niskiego budżetu niż niewiedzy historyczno-militarnej jego twórców. Co chcesz o Małego Johna w futrze. Nieźle w tym wygląda. Typowy człowiek lasu. Laughing Normanowie wyglądają dobrze. Hound of Lucifer może i wygodniej walczy się w swetrze, ale za to kolczuga daje ochronę na ciosy. Przy odpowiednim wyćwiczeniu i doświadczeniu w noszeniu ciężkiego rynsztunku ochronnego wojownik normandzki mógł być silny, szybki i wytrzymały. Jak wiadomo trening z noszeniem na sobie ciężkiego pancerza może tylko zwiększyć siłę, szybkość i wytrzymałość. Hełmy normandzkie z nosalami robią wrażenie. Zostały wiernie przedstawione. Ten skórzany szeryfa de Raianaulta też interesujący. Szeryf nosił gorszy rynsztunek bojowy od swoich zbrojnych z powodów moralnych. Dowódcy często tak robili. Praktyka stara jak świat, poświadczona jeszcze w czasach starożytnych. Poza tym tych błędów w porównaniu z innymi produkcjami o Robin Hoodzie nie ma zbyt wielu. Lepszy RoS niż ta "kaszana" z Jonasem Armstrongiem w roli Robin Hooda. Fabuła jest ciekawa i wciągająca, dlatego często wracam do serialu "Robin z Sherwood" w przeciwieństwie do innych produkcji o Robin Hoodzie. Wink

Na plus jeszcze liczę długie łuki i w jaki sposób przedstawiono potyczki z ciężkozbrojną jazdą templariuszy, normandzką i zbrojnymi earlów. Wysoką ocenę wystawiam zwłaszcza za potyczkę w zamku Belleme w odcinku 2. Nieźle pokazano taktykę w serialu. Mój zarzut co do ubioru obu Robinów dotyczy braku nakrycia głowy. Powinni je mieć. Wyglądem powinni się upodabniać do goblinów (motyw Robina goblina).


Ostatnio zmieniony przez Nasir dnia Pon 13:27, 02 Paź 2017, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora

Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Owain ap Cymru

Dołączył: 27 Cze 2014
Posty: 92
Przeczytał: 44 tematy

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków
Płeć: Mężczyzna


PostWysłany: Pon 14:42, 02 Paź 2017    Temat postu:

Mamy wystarczająca ilośc rycin z XII i XIII wieku. Nie musimy się posiłkować Późniejszymi przedstawieniami, które nijak sie maja do czasu w którym działał Robin. Inna moda była już. Normanowie (jak zresztą napisałem) wyglądają lepiej niż reszta postaci. Fajne są ciuchy Szeryfa i Gisberna. Na pochwałę zasługuje fryzura szeryfa. Btw, to czemu nikt nie nosi nogawic? Przecież XII wiek to był szczyt mody na nie. Buty, pasy, dodatki.... Ogólnie serial jest dobrym odwzorowaniem wiedzy na temat ciuchów średniowiecznych, jaka była w latach '80. Mogło być gorzej. Btw kolczuga nie chroni przed ciosami. Dobrze sobie radzi z cięciami, ale energia ciosu wchodzi w ofiarę. Dlatego pod kolczą nosi się jakieś (nie pokazane w serialu) przeszywanice czy inne grube ciuchy mające za zadanie przyjąć ta energię.
Powrót do góry
Zobacz profil autora

Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Nasir

Dołączył: 13 Lis 2016
Posty: 145
Przeczytał: 83 tematy

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna


PostWysłany: Pon 15:38, 02 Paź 2017    Temat postu:

Owain ap Cymru napisał:
Mamy wystarczająca ilośc rycin z XII i XIII wieku. Nie musimy się posiłkować Późniejszymi przedstawieniami, które nijak sie maja do czasu w którym działał Robin. Inna moda była już. Normanowie (jak zresztą napisałem) wyglądają lepiej niż reszta postaci. Fajne są ciuchy Szeryfa i Gisberna. Na pochwałę zasługuje fryzura szeryfa. Btw, to czemu nikt nie nosi nogawic? Przecież XII wiek to był szczyt mody na nie. Buty, pasy, dodatki.... Ogólnie serial jest dobrym odwzorowaniem wiedzy na temat ciuchów średniowiecznych, jaka była w latach '80. Mogło być gorzej. Btw kolczuga nie chroni przed ciosami. Dobrze sobie radzi z cięciami, ale energia ciosu wchodzi w ofiarę. Dlatego pod kolczą nosi się jakieś (nie pokazane w serialu) przeszywanice czy inne grube ciuchy mające za zadanie przyjąć ta energię.


Może twórcom zabrakło po prostu eksperta w zakresie XII-XIII-wiecznej historii Anglii i stąd pewne nieścisłości. Jest do tego temat i proszę tam również pisać tego rodzaju posty. Trochę to głupie, że nawołuje admina do dbania o porządek na forum ale cóż jak trzeba to trzeba. Wink

Przeszywanice to dodatkowa ochrona do kolczugi. Nie oznacza to jednak, że kolczuga nie chroni w ogóle przed ciosami. Ciosy to dosyć szerokie pojęcie jakbyś nie wiedział. Cios może być np. fizyczny, tnący, kłujący... ale najwyraźniej tworzę jakąś nową naukę. Wink Kolczuga służyła przede wszystkim do ochrony przed cięciami i tutaj zdawała egzamin. W różnych odmianach, m.in. galijskiej czy rzymskiej (lorica hamata) znano ją i używano już w starożytności, co dowodzi że zapewniała dobrą ochronę.

Co do Nasira to jeśli pamięć mnie nie zawodzi w sezonie 1 i 2 walczył scimitarami. Dopiero w sezonie 3 dali mu i Sarakowi katany. Dały o sobie znać małe fundusze, dużo mniejsze niż w dwóch pierwszych sezonach (choć sam serial miał generalnie niski budżet) a to zawsze rzutuje na realia militarne ukazane w filmie czy serialu. Jeden dobrze zrekonstruowany scimitar to koszt około 2000 złotych. Katanę ze stali wysokowęglowej, bez żadnego zdobnictwa i robienia z niej dzieła sztuki można już kupić za 150 zł. Twórcy serialu w rekonstrukcję się nie bawili, więc musieli kupić repliki. Walka w serialu nie była udawana. Aktorzy się starali. Very Happy
Powrót do góry
Zobacz profil autora

Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Owain ap Cymru

Dołączył: 27 Cze 2014
Posty: 92
Przeczytał: 44 tematy

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków
Płeć: Mężczyzna


PostWysłany: Pon 17:51, 02 Paź 2017    Temat postu:

Troche nieprecyzyjnie sie wyraziłem. Oczywiście chodziło mi o energie ciosu.

Jeszcze jedno. Noszenie przez dowódców gorszego sprzętu niż podwładni jest dla mnie nowością. Jakies przykłady można poprosić?
Dowódcy często nosili otwarte hełmy, gdy ich ludzie mieli zamknięte, ale nie chodziło o żadną psychologię, ale o możliwość wydawania rozkazów i sprawne dowodzenie. Jak się czyta spisy wydatków co bogatszych ludzi to widać tendencje do kupowania drogiego sprzętu od najlepszych płatnerzy, często pełnego złoceń i mosiężnych zdobień.
Jedyne przykłady, gdy bogacze mieli "gorszy" sprzęt niż reszta ludzi to kojarzę z podróżowania. Wtedy rzeczywiście obstawa była opancerzona mocno, a Pan w samej kolczej albo nawet bez tego.


Ostatnio zmieniony przez Owain ap Cymru dnia Pon 18:28, 02 Paź 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora

Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Nasir

Dołączył: 13 Lis 2016
Posty: 145
Przeczytał: 83 tematy

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna


PostWysłany: Pon 22:26, 02 Paź 2017    Temat postu:

Owain ap Cymru napisał:
Troche nieprecyzyjnie sie wyraziłem. Oczywiście chodziło mi o energie ciosu.

Jeszcze jedno. Noszenie przez dowódców gorszego sprzętu niż podwładni jest dla mnie nowością. Jakies przykłady można poprosić?
Dowódcy często nosili otwarte hełmy, gdy ich ludzie mieli zamknięte, ale nie chodziło o żadną psychologię, ale o możliwość wydawania rozkazów i sprawne dowodzenie. Jak się czyta spisy wydatków co bogatszych ludzi to widać tendencje do kupowania drogiego sprzętu od najlepszych płatnerzy, często pełnego złoceń i mosiężnych zdobień.
Jedyne przykłady, gdy bogacze mieli "gorszy" sprzęt niż reszta ludzi to kojarzę z podróżowania. Wtedy rzeczywiście obstawa była opancerzona mocno, a Pan w samej kolczej albo nawet bez tego.


Jasne pewnie, że mogę przytoczyć te przykłady. Będą to jednak przykłady ze starożytności. Aleksander Wielki wprawdzie miał świetny miecz - falcata z Kition, lekki i bardzo, bardzo ostry, lecz z powodów moralnych (osobistych i swoich żołnierzy) nosił znaleziony nieopodal Ilionu domniemany pancerz Achillesa. Miał on pochodzić z XIII/XII w. p.n.e. Aleksander żył jak wiadomo w wieku IV p.n.e., więc ten pancerz miał dobre 800 lat! Na dodatek sypał się i nie dawał żadnej ochrony. Równie dobrze mógł nie nosić żadnego pancerza. Efekt byłby ten sam. Chodziło o pokazanie, że jest drugim Achillesem i nosi pancerz wykonany przez samego Hefajstosa, greckiego boga kowalstwa. Chciał w ten sposób siebie i swoich żołnierzy utwierdzić w przekonaniu, że jest półbogiem. Aby oni i on sam czuli się podczas walki bardziej pewnie. Cezar w najważniejszych decydujących bitwach nie używał hełmu. Aulus Cecyna w decydującym dniu bitwy nad Długich Mostach w 15 r. odstąpił szeregowemu jeźdźcowi swojego konia. Germanik w czasie bitwy o Wał Angrywarski w 16 r. nie włożył hełmu ani pancerza. Julian Apostata w czasie bitwy pod Marangą w 363 roku walczył bez pancerza i hełmu. Niestety poległ. W jego przypadku wojsko rzymskie zostały zaskoczone nagłym atakiem armii perskiej i prawdopodobnie nie zdążył założyć pancerza i hełmu albo ruszył do walki z nadmiernym zapałem. W pozostałych przypadkach tu przedstawionych decydowały względy moralne. Chodziło o podniesienie morale własnych żołnierzy, zwłaszcza w obliczu miażdżącej przewagi liczebnej nieprzyjaciela. Very Happy

Tak generalnie jeśli wódz nie był w podróży lub nie chciał podnieść swojego morale i żołnierzy to walczył rynsztunkiem bojowym najwyższej możliwej jakości. Wink
Powrót do góry
Zobacz profil autora

Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Owain ap Cymru

Dołączył: 27 Cze 2014
Posty: 92
Przeczytał: 44 tematy

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków
Płeć: Mężczyzna


PostWysłany: Śro 7:53, 04 Paź 2017    Temat postu:

Nie kojarzę żadnego przykładu ze średniowiecza, ale oki. Nie będę się znowu wdawał w dyskusję. Very Happy
Powrót do góry
Zobacz profil autora

Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Nasir

Dołączył: 13 Lis 2016
Posty: 145
Przeczytał: 83 tematy

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna


PostWysłany: Śro 9:27, 04 Paź 2017    Temat postu:

Owain ap Cymru napisał:
Nie kojarzę żadnego przykładu ze średniowiecza, ale oki. Nie będę się znowu wdawał w dyskusję. Very Happy


Przecież widać po datacji, że były to przykłady ze starożytności. Pytałeś o takie przykłady w ogóle. Nie pisałeś, że muszą być koniecznie ze średniowiecza.

Powiadasz ze średniowiecza... Proszę bardzo. Smile

Wczesnym wieczorem 25 marca 1199 r. Ryszard spacerował wokół zamku doglądając prac oblężniczych. Nie założył na siebie zbroi. Z zamku co jakiś czas dawali o sobie znać łucznicy, ale ich działaniom poświęcano niewielką uwagę. Jeden z obrońców, który w jednej ręce trzymał łuk a w drugiej patelnię, którą chronił się od strzał oblegających, upatrzył sobie za cel króla (prawdopodobnie nie wiedział nawet do kogo celuje). Wystrzelił pierwszą strzałę, od której król się uchylił. Druga strzała trafiła Ryszarda w lewe ramię, tuż poniżej karku. Król próbował wyciągnąć strzałę w swoim namiocie, ale bezskutecznie. Wezwany chirurg (zwany przez Hovedena „rzeźnikiem”) usunął grot. Rana pozostała jednak nieodkażona i przez nią wdała się gangrena. Podobno umierający król rozkazał przyprowadzić przed swoje oblicze łucznika, który wystrzelił feralną strzałę. Człowiek ten, nazywany przez kronikarzy Peterem Basilim, Johnem Sabrozem lub Bertranem de Gurdun, był jeszcze chłopcem. Zapytany przez króla dlaczego strzelił do niego, chłopak miał odpowiedzieć, że był to akt zemsty za śmierć jego ojca i braci. Ryszard wybaczył mu, uwolnił i obdarował 100 szylingami. Niedługo później wyruszyli gońcy z ostatnią wolą króla. Ryszard swoje ziemie oddawał młodszemu bratu, Janowi, a majątek siostrzeńcowi, Ottonowi.

Ryszard zmarł we wtorek, 6 kwietnia, leżąc w ramionach swojej matki. Kronikarz napisał, że król zmarł śmiercią lwa zabitego przez mrówkę. Kiedy król umarł, kapitan najemników imieniem Mercadier, aresztował niefortunnego łucznika i powiesił go na drzewie. Wnętrzności i mózg Ryszarda zostały pochowane w katedrze w Charroux w Akwitanii, jego serce spoczywa w katedrze w Rouen, zaś ciało zostało pochowane obok grobu jego ojca w opactwie Fontevraud.

Jego postać jest akurat adekwatnym przykładem, mającym wiele wspólnego z tym forum. Cool
Powrót do góry
Zobacz profil autora

Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Owain ap Cymru

Dołączył: 27 Cze 2014
Posty: 92
Przeczytał: 44 tematy

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków
Płeć: Mężczyzna


PostWysłany: Śro 17:47, 04 Paź 2017    Temat postu:

Rysiek nie jest dobrym przykładem, bo nie szedł do boju, tylko łaził obsztorcowując własnych ludzi. Btw, to za próbę zaboru mienia spotkała go zasłużona kara. Very Happy
Powrót do góry
Zobacz profil autora

Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Nasir

Dołączył: 13 Lis 2016
Posty: 145
Przeczytał: 83 tematy

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna


PostWysłany: Śro 20:37, 04 Paź 2017    Temat postu:

Owain ap Cymru napisał:
Rysiek nie jest dobrym przykładem, bo nie szedł do boju, tylko łaził obsztorcowując własnych ludzi. Btw, to za próbę zaboru mienia spotkała go zasłużona kara. Very Happy


Czepiasz się. Przecież zginął podczas oblężenia. Może chciał pokazać, że niczego się nie boi? Tak nawiasem mówiąc mieli Francuzi "snajperów". Nie gorsze skurczybyki niż Anglicy i Walijczycy. Very Happy

Jak Ci się podobają przykłady wodzów starożytnych? Mieli "chłopaki" jaja, nieprawdaż? W przypadku "Olka" to chyba choroba psychiczna. On chyba naprawdę wierzył, że jest półbogiem. Twisted Evil Czasem przebierał się za Heraklesa. Nawet na monetach kazał się tak przedstawiać. Wink


Ostatnio zmieniony przez Nasir dnia Śro 14:05, 04 Paź 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora

Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Owain ap Cymru

Dołączył: 27 Cze 2014
Posty: 92
Przeczytał: 44 tematy

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków
Płeć: Mężczyzna


PostWysłany: Pią 23:48, 06 Paź 2017    Temat postu:

Czepiam się debila, który myślał że jak jest Plantagenetem to sie go strzały nie imają..." O człowieku co się strzałom nie Kłaniał"... Łucznik rzeczywiście dobry, ale jaka to odległość była.... Angole musieli trafiać z 200 metrów w cel wielkości konia z jeźdźcem.
Wariatów nie brakowało w żadnej epoce.Taki Heinrich Himmler myślał że jest reinkarnacją Henryka Ptasznika Laughing
Powrót do góry
Zobacz profil autora

Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Nasir

Dołączył: 13 Lis 2016
Posty: 145
Przeczytał: 83 tematy

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna


PostWysłany: Sob 6:43, 07 Paź 2017    Temat postu:

Owain ap Cymru napisał:
Czepiam się debila, który myślał że jak jest Plantagenetem to sie go strzały nie imają..." O człowieku co się strzałom nie Kłaniał"... Łucznik rzeczywiście dobry, ale jaka to odległość była.... Angole musieli trafiać z 200 metrów w cel wielkości konia z jeźdźcem.
Wariatów nie brakowało w żadnej epoce.Taki Heinrich Himmler myślał że jest reinkarnacją Henryka Ptasznika Laughing


A w takim sensie. Haha! Laughing Ryszard I Lwie Serce to faktycznie był zbyt pewny siebie. Być może nie założył pancerza i hełmu, bo sądził że jest poza zasięgiem strzał przeciwnika. Czyżby nie docenił francuskich łuczników? Rolling Eyes Angielski łucznik był doborowy, wiec musiał trafiać z tych 200 m w jeźdźca. Robin Hood podobno najdalej trafił z 559 m (jeśli czegoś nie pokręciłem). Współcześnie jest kilku mistrzów łucznictwa tradycyjnego potrafiących strzelić z długiego łuku w tarczę z odległości nawet ponad 450 m (!). Robi to wrażenie. Robin Hood potrafił podobno przepołowić strzałę, nawet strzałę po strzale, czyli w 3 strzałach dwie przepołowił (drugą przepołowił pierwszą, a trzecią przepołowił drugą). Adam Bell nie mógł się równać z Robinem, ale był świetnym łucznikiem. Jeden z jego zaufanych kompanów był nieco gorszy od niego, trafiał w jabłko na głowie swojego syna. Very Happy Takie bandy banitów grasujące w Anglii XII-XIV w. były trudne do pokonania. Rycerze pewnie nie raz zostali przez nich obrabowani, dostali od nich manto albo zginęli z ich ręki. Wbrew pozorom były to doborowe oddziały paramilitarne a potem nawet militarne. Wykorzystywanie ich na wojnie przez niektórych królów angielskich było dowodem uznania ich umiejętności i skuteczności samego długiego łuku. Może, gdyby tylko królowie lepiej płacili swoim łucznikom zamiast napychać kieszenie tym przeklętym kusznikom to byłoby idealnie.

Fakt w tej sytuacji Ryszard nierozważnie się zachował. Dla porównania Germanik w bitwie o Wał Angrywarski musiał być bardzo pewny siebie. W jego przypadku nie był to brak rozwagi czy głupota (chociaż pewnie liczył się z tym, że może oberwać strzałą od Germanów). Chciał podnieść morale swojej piechoty. Nie wiedziałem, że Himmler tak myślał. Musiał mieć chory umysł. Starożytnych jak "Olek" mogę zrozumieć, bo oni trochę żyli tymi mitami i legendami, chcieli dorównać czy przewyższyć dokonania swoich bogów i półbogów. Towarzyszyło im pragnienie sławy wynikające z nieuchronności czasu i przemijalności wszystkiego. W ten sposób wielu takich jak "OleK' czy Germanik zachowało pamięć o sobie i swoich czynach. Ich mogę zrozumieć. Jakie to wszystko prawdziwe i ponadczasowe. Powiało patosem. Razz

Tak na marginesie Ryszarda I Lwie Serce ugodził strzałą chłopiec. Nigdy go nie lubiłem. Zawsze uważałem go za słabego władcę, podobnie jak jego brata Jana bez Ziemi. Brakowało im zdolności ojca, Henryka II Plantageneta. Jego postać wymaga wciąż odmitologizowania, bo to co w większości filmach i serialach się o nim mówią nijak ma się do rzeczywistości. Przez niego osłabła władza centralna w Anglii. Jan bez Ziemi zrobił tylko kolejny krok w tym kierunku.

Epizod z walk w Normandii, gdy ugodzono "Ryśka" można jeszcze interpretować w taki sposób, że dostał strzałą z odległości z której się nie spodziewał. Może trafiono go z ponad 200 metrów? To było tlumaczyło czemu nie miał na sobie pancerza ani hełmu. Wink


Ostatnio zmieniony przez Nasir dnia Sob 15:21, 07 Paź 2017, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora

Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Robin of Sherwood Strona Główna -> Ogólnie Wszystkie czasy w strefie GMT + 4 Godziny
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
 
Regulamin