Forum Robin of Sherwood Strona Główna


FAQ Szukaj Użytkownicy Profil

 RejestracjaRejestracja   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 
Czy śmierć Czarnego była potrzebna?
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5, 6  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Robin of Sherwood Strona Główna -> Ogólnie
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Trufla

Moderator
Dołączył: 09 Gru 2006
Posty: 1377
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta


PostWysłany: Śro 10:20, 04 Lip 2007    Temat postu: Czy śmierć Czarnego była potrzebna?

Pytanie do wszystkich fanów:
Czy serialowi dobrze zrobiła śmierć Czarnowłosego?Czy było to potrzebne?
Możecie wątek potraktować metafizycznie lub patrząc na taki aspekt jak odświeżenie serialu Very Happy

Ja wiele razy w dyskusji o tym czy lepszy Biały czy Czarny wyrażałam opinię, że motyw ze smiercią Czarnego jest bardzo potrzebny - dostarczył nam wszystkim głębokich wzruszeń, uwypuklił misje Robina.
Lubie teraz tą zamianę i motyw z pojawieniem sie następcy Robina z całkiem innego środowiska. Choc jako dzieciak nie mogłam zaakceptować tej śmierci i zamiany aktorów.
Zamiast wieśniaka - syn hrabiego - wydaje sie to nam i bandzie pomysłem absurdalnym z początku (pamiętacie słynną reakcje Willa na wiadomość, że Robert to syn hrabiego? Very Happy )
Czy Robert sie spisał?Czy kontynuował dobrze misję?
A moze czegoś wam zabrakło w dalszych odcinkach?
Powrót do góry
Zobacz profil autora

Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
The Hooded Man

Dołączył: 28 Cze 2007
Posty: 143
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Sherwood

PostWysłany: Śro 11:14, 04 Lip 2007    Temat postu: .

Jesli chodzi o fabule to Robin poswiecil sie, aby Marion i Much mogli uciec.

A jego śmieć, rzeczywiscie wzbudzila we mnie glebokie uczucia i rozmyslenia. byl wiesniakiem, a zginal bardzo szlachetnie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora

Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Trufla

Moderator
Dołączył: 09 Gru 2006
Posty: 1377
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta


PostWysłany: Śro 12:42, 04 Lip 2007    Temat postu:

The Hooded Man:
Cytat:
Jesli chodzi o fabule to Robin poswiecil sie, aby Marion i Much mogli uciec.


Hmm...nie zaprzeczalnie jest to prawda. Ale czy to wszystko?Czy zginał tylko za Marion i Mucha?
Powrót do góry
Zobacz profil autora

Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
The Hooded Man

Dołączył: 28 Cze 2007
Posty: 143
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Sherwood

PostWysłany: Śro 18:55, 04 Lip 2007    Temat postu: .

no oczywiscie zginal za to co wierzyl, za sprawiedliwosc, i za anglie
Powrót do góry
Zobacz profil autora

Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Elfica

Administrator
Dołączył: 06 Wrz 2006
Posty: 1281
Przeczytał: 2 tematy

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z lasu
Płeć: Kobieta


PostWysłany: Śro 19:57, 04 Lip 2007    Temat postu:

Za Anglię jako taką pewnie nie... za samą ideę i w to co wierzył...
Faktem jest, że zginąć musiał bo aktorowi zachciało się grać gdzie indziej Smile
Ale nie wyobrażam sobie serialu bez tego momentu... ściskającego za gardło... wywołującego stos przemyśleń... To jest tak przepięknie zrobiona scena... dla mnie najpiękniejsza obok momentu, w którym spotyka Marion w komnacie...
To taki podkreślacz całości pierwszej serii... taki ważny moment, który daje do zrozumienia, że Robin nie był bogiem, a zwykłym śmiertelnym człowiekiem... szlachetnym do samego końca... I dzięki temu momentowi dla mnie stał się jeszcze ważniejszą postacią...
Jego śmierć uczyniła z serialu coś takiego... hmmm... wyjątkowego...
Czy dobrze wpłynęła na resztę serialu tego w sumie nie wiem... wszyscy marudzimy bo jego następca już mu nie dorównał... ale to było potrzebne... bo dzięki temu nie ma tam miejsca na choćby odrobinę monotonii...
Powrót do góry
Zobacz profil autora

Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
MagBeth

Dołączył: 02 Cze 2007
Posty: 52
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Zabrze

PostWysłany: Śro 21:03, 04 Lip 2007    Temat postu:

Elfica napisał:
wszyscy marudzimy bo jego następca już mu nie dorównał...


Nie wszyscy. Jason jako Robin Hood był inny, ale moim zdaniem wcale nie gorszy. Przy pierwszej emisji serialu prawie się obraziłam na telewizję po "Największym wrogu", bo oczywiście nie mogłam przeboleć straty prawdziwego Robina, ale miałam wtedy jakieś...7 lat? (cholera, odejmowanie to zdecydowanie nie moja dziedzina...Razz ), ale po kolejnych spotkaniach z RoS (a obecnie nawet wyjątkowo częstymi), doszłam do wniosku, że ten, jakby nie było, wymuszony na scenarzyście zabieg usmiercenia głównego bohatera i "wymiana elit" wyszła serialowi na dobre. Drugi Robin jest zupelnie inny i chwała mu za to, bo wizualnie inna kalka numeru jeden to by dopiero była porażka. Wyobrażacie sobie Roberta, ktory na siłe udaje, że jest z ludu i "zapomina" o swoich hrabiowskich korzeniach?
A sam moment śmierci Robina w "Największym wrogu" do dziś mnie porusza (choć może jeszcze bardziej poruszająca jest scena, w ktorej Marion trzyma Albion...), ale dziś nie obrażam się już na dvd i oglądam dalej.
Powrót do góry
Zobacz profil autora

Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
donia

Dołączył: 29 Maj 2007
Posty: 31
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Śro 22:32, 04 Lip 2007    Temat postu:

Myślę, że zupełnie inaczej wyglądałby cały serial z Michaelem w roli Robina. Ostatni odcinek 2 serii ma chyba największy ładunek emocjonaly, przynajmniej dla mnie, do dziś się wzruszam oglądając śmierć Robina...Może inaczej podchodzilibyśmy do pierwszego Robina gdyby nie zginął? teraz można by tylko insynować co by było gdyby...

Dla mnie pierwszy Robin, był o wiele lepszy oniż jego następca. Zarówno Michael jak Jason podeszli inaczej do postaci Robina, co dla mnie nie zmienia faktu, że Michael nadał "swemu" Robinowi charyzmy, tajemniczości i pewnego rodzaju mistycyzmu, trudno to ująć w słowa. Jason nie był złym Robinem, był zupełnie inny i może o to chodziło-by nie powielał cech poprzedniego Robina. Niemniej uważam, co podkreślał sam R. Carpentier, że nie dorósł do tej roli na tyle, by w pełni oddać charakter Robin Hooda. Dla mnie jest za bardzo ugrzeczniony i momentami "bez życia".
W 3 serii brakowało mi trochę mistycznego klimatu 1 i 2 serii, nawet sceny ze spotkań Robina z Hernem nie miały już w sobie tej magii i tajemniczości. Fajnie sie ogląda 3 serię, ale jakby był to zupełnie inny serial. To tyle z mojej strony, pozdrawiam! Very Happy
Powrót do góry
Zobacz profil autora

Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
The Hooded Man

Dołączył: 28 Cze 2007
Posty: 143
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Sherwood

PostWysłany: Czw 9:09, 05 Lip 2007    Temat postu: .

I ta muzyka na końcu...

Jest to moja ulubiona scena, choć Robin ginie. Jest bardzo dobrze zrobiona, i to tło jeszcze czerwone jak strzela...
Powrót do góry
Zobacz profil autora

Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Trufla

Moderator
Dołączył: 09 Gru 2006
Posty: 1377
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta


PostWysłany: Czw 10:56, 05 Lip 2007    Temat postu:

Ha wiedziałam, ze mogę na Was liczyć Very Happy
Poruszaliśmy nieraz wątek ofiary...czy uważacie, ze Robin był niejako ofiarą?
Widzicie tu podobieństwo z tym schematem, ze syn boga umiera ofiarnie za sprawę?
Pamiętacie słowa szeryfa "It's not over. It' ll never be over"?
Czy ta śmierć i następstwo nie uświadomiła szeryfowi, ze sprawa nie skończy sie na śmierci jednego wieśniaka?

Elfica:
Cytat:
Faktem jest, że zginąć musiał bo aktorowi zachciało się grać gdzie indziej

Generalnie tak, ale w sumie nie zwraca sie na to chyba uwagi Very Happy

Elfica:
Cytat:
Ale nie wyobrażam sobie serialu bez tego momentu... ściskającego za gardło... wywołującego stos przemyśleń...


Mam podobnie...moze nawet z tego powodu wybaczam "zastępstwo".

Donia:
Cytat:
Jason nie był złym Robinem, był zupełnie inny i może o to chodziło-by nie powielał cech poprzedniego Robina.


W sumie to chyba dobrze...zresztą w założeniu scenariusza chyba bylo, ze Robert jest wystraszonym paniczykiem, który nagle musi zebrać bandę i przekonać ja jeszcze, ze jest nowym synem Herna...generalnie to cholernie trudne zadanie - np. z takim zgorzknialym Johnem, lub rozpitym Willem...."kiedyś byliśmy jak wilki" - to słowa Willa - a Robert musi sprawić by banda uwierzyła, że znowu mogą być wilkami...

Co do samej gry - fakt, ze Connery sie "rozkręca" pare odcinków - ale i w scenariuszu dziwne by było jakby z paniczyka bez problemów stał sie banitą...
Powrót do góry
Zobacz profil autora

Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
mrSin

Dołączył: 12 Kwi 2007
Posty: 100
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: 3miasto

PostWysłany: Śro 20:27, 18 Lip 2007    Temat postu:

Moim zdaniem śmierć czarnego była absolutnie niepotrzebna. Robin ginie w momencie kiedy dopiero tak naprawdę w Angli głośno robiło się o jego zasługach, w tłumie powoli rodziła się nadzieja zaś banda rosła w siłę ( dopiero co zaczeła na poważnie doskwierać Szeryfowi ). Motyw ofiary, wszystko pieknie - tylko do kogo ów poświęcenie miało trafić? Do umazanych gnojem szaraczków? Ze śmierci Robina dla nich wypływa jedna nauka - lepiej siedzieć cicho bo skończymy jak człowiek w kapturze. Pojawił się następny Robin - na usta ciśnie się komentarz "a mało to desperatów biega po świecie?". Postać Robina miała dać nadzieję bezimiennemu tłumowi a nie być groźbą dla możnych.
Do czego dążę? Śmierć Człowieka w Kapturze jest dodana na siłę, nie było wyboru, scenarzyści musieli sobie jakoś poradzić z decyzją Preda. Sklecono na szybkiego odcinek majacy na celu sensownie wytłumaczyć zgon głównego bohatera - wyszło jak wyszło. Mnie bynajmniej ostatni epizod drugiej serii niezbyt zachwyca.
Powrót do góry
Zobacz profil autora

Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
desertrat

Dołączył: 11 Sty 2007
Posty: 158
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Milanów

PostWysłany: Śro 22:48, 18 Lip 2007    Temat postu:

Myślę że śmierć "Czarnego", choć wymuszona odejściem Preaeda, summa summarum nie okazała się zła.The Graetest Enemy to najbardziej wzruszający odcinek, a scena uwolnienia banitów i miny szeryfa i żołnierzy na widok "człowieka w kapturze"- jak dla mnie jedna z lepszych sekwencji w dziejach kina.
To co nastąpiło później czyli zbieranie drużyny przez "Jasnego" również było świetne.
Z drugiej strony Pread miał coś w sobie, czego, mimo innych zalet zalet nie miał Connery.Jakąś nieuchwytną charyzmę.I ciekawe jak by wyglądał serial gdyby grał dalej.

Nie chciałbym tu zawłaszczać serialu dla jakieś idei,być może Trufla się oburzy na takie porównanie, ale już jakiś czas temu i chyba nie mnie pierwszemu nasunęło się porównanie śmierci Robina ze... śmiercią Jezusa.I tu i tam mamy poświęcenie siebie dla innych, czy zresztą ten Robin stojący w czerwieni na wzgórzu, właśnie na wzgórzu które jest jego Golgotą.Wreszcie nie widzimy ciała Robina, niejako można powiedzieć że Zmartwychwstaje on w Robercie itd.
Powrót do góry
Zobacz profil autora

Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
The Hooded Man

Dołączył: 28 Cze 2007
Posty: 143
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Sherwood

PostWysłany: Czw 8:26, 19 Lip 2007    Temat postu: .

Wiesz nie mowilem tego, ale tez takie cos mi sie przez glowe przesunelo Razz
Powrót do góry
Zobacz profil autora

Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Adam Bell

Dołączył: 03 Lis 2006
Posty: 55
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Sherwood

PostWysłany: Pią 19:46, 20 Lip 2007    Temat postu:

Elfica napisał:

Jego śmierć uczyniła z serialu coś takiego... hmmm... wyjątkowego...
Czy dobrze wpłynęła na resztę serialu tego w sumie nie wiem... wszyscy marudzimy bo jego następca już mu nie dorównał...


A moim zdaniem dorównał Smile . Myślę, że śmierć "czarnego" Robina była potrzebna. Serial zmienił się i wcale nie uważam, że na gorsze... Oczywiście też przeżywałem śmierć Robina, ale nie przeszkodziła mi ona w szybkim zaakceptowaniu jego następcy. Według mnie odejście głównego bohatera nie wpłynęło niekorzystnie na całokształt serialu, wręcz przeciwnie nadało mu dużo świeżości. Pierwsze dwa odcinki z białym Robinem uważam za jedne z bardziej udanych i to właśnie odejście "czarnego" sprawiły, że są one tak wspaniałe i wyjątkowe... To jest oczywiście moje zdanie, z którym jak myślę zaraz zaczniecie polemizować Wink
Powrót do góry
Zobacz profil autora

Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Arianrod

Gość


PostWysłany: Sob 11:58, 21 Lip 2007    Temat postu:

Na początku nie mogłam pogodzić się ze śmiercią "Czarnego" Robina, myślę jednak, że wynikało to z faktu, iż uległam "platonicznej miłości" do aktora wcielającego się w tę postać. Uważałam wówczas, że kontynuacja serialu z nowym aktorem to marketingowy zabieg, obliczony na przeciąganie w nieskończoność głównego motywu. Teraz jednak, z perspektywy lat, uważam, że o wiele uboższy byłby ten serial bez tych osnutych magią i tajemniczością wątków z "Białym" Robinem. Stracilibyśmy wówczas tak niepowtarzalne odcinki i postaci jak Adam Bell, Gulnar, Lord Owen i mój ukochany odcinek, gdy Lord Owen przygotowuje się do zaślubin z Lady Marion, w święto bogini płodności Arianrod...
Powrót do góry

Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Trufla

Moderator
Dołączył: 09 Gru 2006
Posty: 1377
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta


PostWysłany: Wto 12:25, 24 Lip 2007    Temat postu:

mrSin:
Cytat:
Motyw ofiary, wszystko pieknie - tylko do kogo ów poświęcenie miało trafić? Do umazanych gnojem szaraczków?


Chyba właśnie tak - bo ta ofiara była za nich. A motyw z poświeceniem życia trafia nawet do szaraczków i najprostrzych ludzi - i zawsze według mnie jest poruszający.
Nie trzeba wielkiej inteligencji by poruszył Cie motyw, że ktoś za Ciebie oddaje zycie.
Czy William Wallace, Jezus i Maksymilian Kolbe też Cię nie poruszają?

Desertrat:
Cytat:
Nie chciałbym tu zawłaszczać serialu dla jakieś idei,być może Trufla się oburzy na takie porównanie, ale już jakiś czas temu i chyba nie mnie pierwszemu nasunęło się porównanie śmierci Robina ze... śmiercią Jezusa.


Trufla sie nie oburza bo Trufli też sie tak to kojarzy Very Happy

Arianrod:
Cytat:
Teraz jednak, z perspektywy lat, uważam, że o wiele uboższy byłby ten serial bez tych osnutych magią i tajemniczością wątków z "Białym" Robinem. Stracilibyśmy wówczas tak niepowtarzalne odcinki i postaci jak Adam Bell, Gulnar, Lord Owen


Popieram - i myślę tak samo Very Happy
Powrót do góry
Zobacz profil autora

Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
mrSin

Dołączył: 12 Kwi 2007
Posty: 100
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: 3miasto

PostWysłany: Nie 17:57, 29 Lip 2007    Temat postu:

Jednakże aby piękno poświęcenia Robina trafiło do szaraczków - potrzebujemy kogoś kto głosiłby ów fakt . Tu jednak cisza, nasi umazani gnojem prości ludzie potrzebują prostych i czytelnych informacji, które ktoś im poda w strawnej formie ( patrz apostołowie ). Zabrakło obserwatora, który poruszony śmiercią Robina ruszył w świat by opowiedzieć jego legendę. Patrząc tylko i wyłącznie przez pryzmat serialu mam wrażenie, że nikt nie zauważył ( pomijając stałych bohaterów ) zmiany na stanowisku głównego banity. Byle wieśniak nie zauważył "chm.... zaraz zara a koleś w kapturze to nie był brunet? Ten aryjczyk to jakiś taki nie za bardzo podobny".
W sumie to ja nie bardzo wiem za co zginął Robin. Za Anglię? Ideały? Ludzi? Demokrację Wink? Moim skromnym zdaniem zginął bo miał pecha w imię przysłowia o wilku. Dlatego cały czas upieram się że śmierć bruneta była zbędna. Może i jest to poruszające ale lekko bez sensu i tyle.
Co do nieszczęsnego następcy - wcale nie uważam że był gorszy. "Syn Herne'a", "Cromm Cruac" czy "Adam Bell" - toż to jedne z najgenialniejszych odcinków z całego serialu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora

Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Trufla

Moderator
Dołączył: 09 Gru 2006
Posty: 1377
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta


PostWysłany: Pon 11:49, 30 Lip 2007    Temat postu:

Wiesz - możemy sie tu spierać dla spierania się - bo w serialu faktycznie nie było zaznaczone, czy ktos zauważył zmianę w Robinach.
Po prostu nie było nacisku na ten element - być może miało tak być - Syn Herna to syn Herna - nadchniona misją dusza niezależnie od osoby, która nia jest.

Nie można też twierdzić, ze taki Edward z Wickam nie zczaił zmiany - został uratowany w końcu przez Roberta i był niejako świadkiem przemiany.
Pewnie ci wieśniacy, którzy znali Robina jako osobę a nie tylko tajemniczą postać w kapturze zauważyli zmianę i cos zrozumieli - np. to, ze zawsze bedzie jakiś ich obrońca.
A ci, dla których był tylko tajemniczą postacią w kapturze nie przykładali wagi do tego kto nią jest. I tak miało być.

Po za tym Robin nie poświęcał sie chyba dla tego, zeby zostać legendą i zyskać sławę - przecież miał inne cele niż zdobycie popularności.

mrSin:
Cytat:
Jednakże aby piękno poświęcenia Robina trafiło do szaraczków - potrzebujemy kogoś kto głosiłby ów fakt . Tu jednak cisza, nasi umazani gnojem prości ludzie potrzebują prostych i czytelnych informacji, które ktoś im poda w strawnej formie


Przecież pojawialy sie legendy, ballady i pieśni, czy pogłoski. W RoS akurat to mało było zaznaczone - ale są wzmianki w np. odcinku "Adam Bell".
Tak docierano do prostego ludu.
Nie mozemy tez od "szaraczków" wymagać, zeby wzruszeni kontemplowali ofiarę całymi dniami - w końcu mieli swoje życie i problemy.
Ale na pewno do kogoś cos trafiło.
Powrót do góry
Zobacz profil autora

Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
mrSin

Dołączył: 12 Kwi 2007
Posty: 100
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: 3miasto

PostWysłany: Pon 14:44, 30 Lip 2007    Temat postu:

Podsumowując: Efekt śmierci czarnego był mizerny. Coś tam może i trafiło, coś tam się komuś o uszy obiło, generalnie jednak szaleństw nie ma. Właśnie dlatego twierdzę, iż ta śmierć była zbędna.
Powrót do góry
Zobacz profil autora

Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Trufla

Moderator
Dołączył: 09 Gru 2006
Posty: 1377
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta


PostWysłany: Wto 11:10, 31 Lip 2007    Temat postu:

E nie zgadzam sie z Tobą!
Chyba nieuważnie ogladałeś serial.
Nie można powiedzieć, ze efekt śmierci Robina był mizerny - to już raczej uściślij, ze wg Ciebie nie miała ona sensu.
Czy wg Ciebie wszyscy, którzy o cos walczyli i zginęli za tą sprawę zgineli bez sensu??
Dla mnie to właśnie największy sens - dlatego śmierć Robina wzrusza i otwiera nam oczy.
Napewno serial ma większą wartość niz jakbyśmy tak patrzyli na super bohatera, który ucieka nawet z pułapki zastawionej przez szeryfa, z której nie ma wyjścia.
Serial straciłby na autentycznosci bo patrzylibyśmy na Robin Hooda jak na Chucka Norrisa czy jak mu tak było.
Powrót do góry
Zobacz profil autora

Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
mrSin

Dołączył: 12 Kwi 2007
Posty: 100
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: 3miasto

PostWysłany: Wto 12:45, 31 Lip 2007    Temat postu:

To czy zgadzasz się ze mną czy nie raczej większego znaczenia nie ma, nieprawdaż?

Mizerny efekt - a co tu jeszcze uściślać? Pojawił się nowy Robin, dwa odcinki później nikt nie kojarzył starego, zmiana ról za wyjątkiem głównych bohaterów nikogo nie ruszyła. Ktoś popłakał, ktoś pochlipał i tyle. Co do widzów zaś, pochlipali również i przestali śledzić serial gdyż im blondyn najzwyczajniej w świecie nie leżał.
Przestań w ten wątek mieszać innych, kórzy oddali życie za sprawę, rozmawiamy o Robinie. Dodam tylko że "sprawa" nie raz wypieła się na tych, którzy oddali zań życie. Jednakże to stwierdzenie nie odnosi sie do tematu dyskusji.
Widzę, że spodobało Ci się określenie "otwiera oczy" - to może wyjaśnij tylko na co? Bo niestety mi nie otworzyły a chętnie bym się dowiedział na co powinienem zwrócić uwagę.
Hdyby Michel nie odszedł z serialu nie byłoby pułapki bez wyjścia, odcinek "Wewnętrzny wróg" nigdy by nie powstał. Więc serial nie stracił by na autentyczności. Zresztą nie rozmawiajmy o autentyczności serialu gdyż popadniemy w śmieszność.
Czy dobrze śmierć bruneta zrobiła serialowi - wiesz gdyby pierwszy Robin pozostał to kto wie, może doczekalibyśmy się czwartej serii.
Powrót do góry
Zobacz profil autora

Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Robin of Sherwood Strona Główna -> Ogólnie Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5, 6  Następny
Strona 1 z 6

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
 
Regulamin